Wspomnienie profesora Włodzimierza Cezarego Włodarczyka o Stefanie Poździochu

  
  Lata płyną tak bardzo szybko, że nie zdajemy sobie sprawy, jak długo kogoś znamy i dopiero wtedy, kiedy ten ktoś odchodzi już na zawsze, zaczynamy liczyć lata od pierwszego spotkania. I wówczas okazuje się, że tych lat upłynęło bardzo dużo. Stefana poznałem w końcu lat siedemdziesiątych na Zjeździe Towarzystwa Medycyny Społecznej, który odbywał się w Krakowie. Zjazd miał być silnym bodźcem szybkiego rozwoju medycyny społecznej - o zdrowiu publicznym mało kto wtedy słyszał - ale zamiast tego okazało się, że Zjazd przebiega według dwóch niezgodnych ze sobą programów. Tak się bowiem złożyło, że ówcześni luminarze nauki nie mogli uzgodnić jednego programu, a żaden nie chciał ustąpić. Stefan - człowiek z Krakowa znalazł się w innym obozie, niż ja, przybysz z Kongresówki. Ale to wcale nie przeszkadzało byśmy mogli trochę pogadać, czym byłem bardzo zaciekawiony. Okazało się bowiem, że Stefan, prócz prawa będącego głównym przedmiotem jego studiów, studiuje także socjologię. Bardzo mnie to ujęło, sam tak kiedyś postępowałem, bo byłem pod wrażeniem mojego prawniczego mistrza, który zalecał zajmowanie się prawem w kilku różnych teoretycznych perspektywach - także w perspektywie, czy jak to się wtedy nazywało - płaszczyźnie socjologicznej. Bo to, co regulują normy prawne to relacje społeczne a norma jest bezsilna, jeśli podmioty mające stosować normę nie będą chciały tego zrobić. Obowiązywanie normy jest wtedy fikcją, prawnicy mogą się wtedy bardzo oburzać, ale są całkowicie bezradni. Ani Stefan, ani nikt inny wtedy, przed licznymi przełomami politycznymi, nie przypuszczał, że historia będzie dostarczała materiału na potwierdzenie tamtych koncepcji.

   Po latach przeniosłem się do Krakowa i zacząłem pracować w Szkole Zdrowia Publicznego, unikalnym i pionierskim przedsięwzięciu zainicjowanym przez najstarszy Uniwersytet w Polsce. I wtedy okazało się, że jest tam Stefan. Nie tylko w Szkole, ale w tym samym Zakładzie, który ma zajmować się polityką zdrowotną. Nie miałem wątpliwości, że norma prawna jest jednym z najważniejszych narzędzi uprawiania polityki zdrowotnej, więc miejsce Stefana - prawnika było w tym zespole oczywiste. Stefan był znacznie bardziej zorientowany na przepis jako taki, zajmował się jego strukturą i miejscem w systemie prawnym - tak jak postępują prawdziwi prawnicy. Było to zresztą oczywiste, bo Stefan, poza studiami prawniczymi, łącznie z doktoratem, zdobył także uprawnienia radcy prawnego. Dla wszystkich obeznanych choć trochę ze światem prawniczym jest jasne, że dopiero odbycie aplikacji, zdanie egzaminów i zdobycie stosownego tytułu - wraz z wpisem na odpowiednią listę - poświadcza posiadanie rzeczywistych kompetencji w tej dziedzinie.

   Bycie radcą prawnym nie było jedyną cechą wyróżniającą Go wśród adiunktów Szkoły, a później Instytutu Zdrowia Publicznego.  Stefan był także pasjonatem i znawcą języka i kultury francuskiej. Wielka to dzisiaj rzadkość, że ktoś mówi po francusku i sprawia mu to autentyczną przyjemność. W epoce przytłaczającej obecności angielszczyzny, kiedy nawet całkowicie francuskie nazwisko i nazwa „Peugeot” jest wymawiana w reklamie tak, jakby wywodziła się wprost znad Tamizy, sympatia do francuskiego jest bezsprzecznie ujmująca. Stefan skończył zresztą studia na Uniwersytecie w Nancy, co dało mu szerokie kompetencje w korzystaniu w literatury pisanej w tym języku. Bywało to przyczyną drobnych kłopotów, kiedy zorientowani na anglojęzyczne piśmiennictwo koledzy przyjmowali to z pewnym sceptycyzmem.

   W ostatnich latach zdrowie Stefana nie było już tak dobre, jak kiedyś. Nie przeszkadzało to jednak, by pisał jak zawsze, dużo i mądrze. Starał się także uczestniczyć w spotkaniach i imprezach organizowanych w Instytucie Zdrowia Publicznego. Wracały wtedy wspomnienia sprzed więcej niż ćwierć wieku. Liczyliśmy się wzrokiem i w wielu głowach pojawiała się myśl: dobrze, że ciągle jesteśmy prawie wszyscy, ale jak długo to jeszcze potrwa? Niestety, na następnym spotkaniu Stefana już nie będzie…

 

 

Projekty - logo

logo projektu EuroPubHealth. Kliknij tutaj, żeby uzyskać więcej informacji o studiach
 


 

"E-Zdrowie i Telemedycyna"

      

Informacje o konferencji
"E-Zdrowie i Telemedycyna"

ZNOZ patronem medialnym konferencji

Zeszyty Naukowe Ochrony Zdrowia
patronem medialnym konferencji: